Doświadczenia, wrażenia po „Kąpieli w gongu”

2014-11-13

Czesc, Alicjo,

Tylko dzisiaj jestem gotowa podzielic sie wrarzeniami o tym, co przezylam podczas wczorajszej porannej medytacji – wczoraj nie moglam jeszcze o tym mowic. Chcialo sie milczec i byc w tym.

Podczas medytacji, na poczatku  poczulam, ze moje cialo unosi sie, koncentruje, zbiera sie w jakas twarda materje, cala unosze sie nad czasem i wydarzeniami, i w jakis moment wybucham jak fejerwerki, rozpraszam sie na duzo malych czastek i powoli, wypelniona fantastycznym poczuciem pokoju, jak oblok spadam na plaze, gdzie mnie omywa ocean, jak tysiace malych muszelek, potem KTOS wydmuchuje z mojej osi calen osad, nadchodzi jeszcze jedna fala i nie zostaje ani kruszynki materialnego ciala, wznosze sie lekka bez jakiejkolwiek formy do gory, jestem przejrzysty DUCH – tylko sam  Sens ktory stanowi moje JA. Tak sobie fruwam i slysze jakis glos ktory wola i po chwili mnie zaczyna  wciagac kolowrot, cala  krece sie i jakby ktos mnie wykreca jak pranie, potem bum i juz czuje cialo ale nie te stare – moje ale jakies nowe, tak sobie leze, wczuwam sie w nowe cialo  i  tylko daleki smutny glos fletu przypomina o tej tesknocie za tym calkowicie wolnym stanem DUSZY ktora byla wolna i fruwala, gdzie chce..

Przezycia byly tak mocne, ze nie moglam w ogole mowic – chcialam, ale nie moglam.

Dziekuje  wam

Edyta